ZAUROCZENI KIEŚLOWSKIM NA CAMERIMAGE
Camerimage i Telewizja Kino Polska zapraszają na cykl wydarzeń poświęconych Krzysztofowi Kieślowskiemu. Dwadzieścia lat po jego śmierci będziemy mogli poznać go na nowo, między innymi, za sprawą rozmów z tymi twórcami, którzy mieli okazję z nim pracować.

Odkryjemy także na nowo Dekalog, który – w całości – będzie zaprezentowany na dużym ekranie.

 
Już teraz zapraszamy na cykl wydarzeń przygotowanych w ramach projektu Zauroczeni Kieślowskim, więcej szczegółów niebawem.

Jeśli zastanawiacie się jak doszło do powstania Dekalogu, przeczytajcie wyjątkowy esej ks. Marka Lisa.
 
 
 
TRZEBA SFILMOWAĆ DEKALOG...

Propozycja wyszła od Krzysztofa Piesiewicza, adwokata, z którym jako współscenarzystą Krzysztof Kieślowski pracował już przy filmie Bez końca (1984): „Trzeba sfilmować Dekalog, powinieneś to zrobić”. Kieślowski wspomina w Autobiografii, opowiedzianej Danucie Stok, że z powątpiewaniem przyjął to zaproszenie, jednak zdał sobie sprawę, że wobec odczuwanego wtedy chaosu, poczucia napięcia i bezsensu, konieczne jest przypomnienie tego, co powinno być fundamentem. Reżyser, podejmując pomysł Piesiewicza, zaplanował nakręcenie filmów, które nie miały ilustrować przykazań – przykazania miały stać się pretekstem: „Dekalog jest próbą opowiedzenia dziesięciu historii – fikcyjnych albo fabularnych, takich, które zawsze mogą się zdarzyć w każdym życiu – o dziesięciu czy dwudziestu osobach, które dziś, w tej właśnie szarpaninie, na skutek takiego a nie innego zbiegu okoliczności nagle zdają sobie sprawę, że kręcą się w kółko”.
 
Kadr z "Dekalogu I"

Myśl o Dekalogu dojrzewała, nabierała artystycznego i filmowego kształtu, przebijając się przez skorupę obojętności środowiska i trudności, związanych m.in. ze sfinansowaniem projektu. Krzysztof Zanussi, kierownik Zespołu Tor, produkującego Dekalog, wspominał po 25 latach, że projekt nie od razu był sukcesem: tych filmów początkowo nikt nie chciał. Perspektywa podjęcia uniwersalnego tematu przekonała Telewizję Polską, lecz gdy po nakręceniu ośmiu odcinków okazało się, że brakuje pieniędzy na pozostałe, pani redaktor, która zajmowała się produkcją, zapytała: „Czy nie przesadzacie? Musi być dziesięć? Może osiem wystarczy”. Film uratował zupełnie przypadkiem berliński producent, którego temat specjalnie nie obchodził, ale zaryzykował i dał pieniądze. Niewielki wydatek na Dekalog okazał się dla niego najlepszą inwestycją.
 
Kadr z "Dekalogu II"

Dziesięć filmów, których scenariusze pisali razem z Piesiewiczem, przetwarzając własne doświadczenia, początkowo Kieślowski chciał powierzyć dziesięciu młodym filmowcom, ostatecznie wyreżyserował je sam, zmieniali się jednak operatorzy. Bohaterami kolejnych części są mieszkańcy warszawskiego osiedla końca lat osiemdziesiątych, czasem mijający się w drzwiach, spotykający się w windzie lub na korytarzu, patrzący na siebie przez okno. Choć każdy z niespełna godzinnych filmów jest oddzielną, zamkniętą fabułą, to istnieją między nimi więzi: najbardziej zauważalna jest milcząca postać o twarzy Artura Barcisia, pierwszoplanowi bohaterowie poszczególnych części pojawiają się też epizodycznie w innych – Krzysztof z pierwszej w filmie trzecim, małżonkowie z drugiego – w piątym (i ósmym), taksówkarz z Dekalogu, pięć w filmie czwartym, w dziesiątym odnajdziemy Tomka z filmu szóstego (który tu spotka Romana z Dekalogu, dziewięć), filatelista z ostatniego – w ósmym filmie cyklu. Dwa z filmów Dekalogu – piąty i szósty – istnieją również w kinowych wersjach pełnometrażowych (Krótki film o zabijaniu i Krótki film o miłości), które różnią się w dość istotny sposób od ich telewizyjnych odpowiedników. Inspirująca jest także lektura opublikowanych scenariuszy Dekalogu: są tam np. wątki nieobecne w ostatecznej wersji filmów, inne zakończenia, zmienia się kolejność wydarzeń; aktorzy – jak np. Maja Komorowska w roli wierzącej ciotki w pierwszym filmie – wnosili własną wrażliwość. W filmach można rozpoznać też wątki autobiograficzne reżysera: jego duchowe i religijne wątpliwości i poszukiwania wyrażają Krzysztof w filmie pierwszym i Zofia w ósmym.
 
Kadr z "Dekalogu III"

Warto dopowiedzieć, że Dekalog nie jest serialem (czyli dzieloną na odcinki całością dramaturgiczną z udziałem zamkniętej grupy bohaterów), lecz cyklem, który – jak w Encyklopedii kina wyjaśnia Adam Garbicz – nie tworzy konsekwentnego ciągu fabularnego, a składać się nań mogą filmy o jednorodnej tematyce. W ten sposób Dekalog można oglądać nie tylko od części pierwszej do ostatniej, ale także w dowolnie wybieranej kolejności, odkrywając przemyślane powiązania istniejące między filmami.

Klucz do Dekalogu?

Tadeusz Sobolewski wkrótce po premierze filmu pisał, że pozornie drugoplanowa postać milczącego mężczyzny (Artur Barciś) jest szczególnie ważna: „zrozumieć ją oznacza dostarczyć interpretację całemu Dekalogowi”. Szczupły, jasnowłosy „młody mężczyzna” (jak go określają scenariusze), który nigdy nie wypowiada ani słowa (lecz nie jest obojętny wobec wydarzeń), jest za każdym razem kimś innym: wydaje się być bezdomnym, lekarzem, motorniczym, wioślarzem, robotnikiem i malarzem, błądzącym podróżnym, inwalidą, studentem, zagubionym nieco rowerzystą. Pojawia się na krótko w kluczowych momentach historii, przygląda się bohaterom, czasem przez nich niezauważony. Nie ma go w filmie dziesiątym: a może tylko nie potrafimy go dostrzec? Ta intrygująca postać, której niezwykłe, bo skierowane wprost do widza spojrzenie otwiera cały cykl, interpretowana była na różne sposoby. Dostrzegano w nim m.in. personifikację nieuchronnego losu, sumienie, zwiastującego nieszczęście Anioła Śmierci lub Przeznaczenia, a nawet samego Boga. Zapytany w AutobiografiiKieślowski nie ułatwia zrozumienia: „Jest ten gość, co się kręci po wszystkich filmach. Nie wiem, kto to jest. To jest facet, który przychodzi i przygląda się. Nam się przygląda, naszemu życiu. Nie jest z nas specjalnie zadowolony. Idzie, przygląda się i idzie dalej”. W popremierowym wywiadzie dla „Kina” Artur Barciś wyznał jednak: „Wiem, co zdarzy się za chwilę. Wiem o tym, bo nie jestem człowiekiem”.
 
Kadr z "Dekalogu V"

Joseph G. Kickasola nadał tej postaci, łączącej kolejne filmy, zapożyczone z greki imię Teofanes, oznaczające „Objawienia Boga”. Teofanes nawiązuje do Andrieja RublowaAndrieja Tarkowskiego (1966), w którym występuje postać o tym samym imieniu, poruszająca się jak duch i zdająca się wiedzieć więcej, niż jest dane większości śmiertelników. Teofanes nie jest Bogiem, lecz „odnosi się do niego jak ikona, materialnie niosąc Jego obecność i odwieczne spojrzenie” i ma pewne jego cechy: tajemną wiedzę i wszechobecność.

„Spojrzenie Boga” dokonuje się w pierwszym filmie przez łzy, odnoszące się być może do sytuacji całej ludzkości, w Dekalogu, dwa po postawieniu diagnozy („progresja” – postęp nowotworu) dokonuje się cud, co potwierdza milcząca obecność Teofanesa; on – i równocześnie Bóg – widzi dokonującą się przemianę Doroty, a jego zamyślone spojrzenie widzimy po skierowanym do umierającego męża wyznaniu „kocham cię”. W Dekalogu, pięć Teofanes pojawia się, by jako robotnik spojrzeniem ostrzec Jacka, a potem – niosąc drabinę – odprowadzić go wzrokiem do celi śmierci. Najbardziej niezwykły jest sposób filmowania go w filmie ósmym: miejsce, w którym siedzi ubrany w niebieski sweter student, gdy Elżbieta stawia Bogu i Zofii zarzut braku miłosierdzia, jest puste w poprzedzającej i następującej scenie. Fizycznie nieobecny staje się widoczny tylko dla niektórych.
 
Kadr z "Dekalogu VI"

Dekalog okazał się dla Kieślowskiego przełomem: dotąd był uważany za twórcę lokalnego, lecz te filmy otworzyły mu drogę do międzynarodowej publiczności, doczekały się wielojęzycznych omówień i publikacji. Krótki film o zabijaniu zdobył m.in. nagrody jury i FIPRESCI na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes oraz przyznaną po raz pierwszy Europejską Nagrodę Filmową; Krótki film o miłości i Dekalog zostały docenione m.in na festiwalach w São Paulo i San Sebastian. Dekalog jako jedyny polski film znalazł się na ogłoszonej w roku 100-lecia kina Liście 45 filmów polecanych przez Papieską Radę do spraw Komunikacji Społecznej i Filmotekę Watykańską, a Ingmar Bergman uznał dzieło Kieślowskiego za jeden z pięciu najważniejszych dla siebie filmów. Kolejne filmy Kieślowski realizował za granicą – we Francji i Szwajcarii, a jego twórczość, stopniowo odkrywana, zaczęła inspirować innych filmowców.
 
Kadr z "Dekalogu VII"

Po 25 latach od premiery DekaloguKrzysztof Zanussi, przyjaciel Kieślowskiego, z pewnym smutkiem napisał: „Sukces przyszedł za późno! Krzysztof stał się sławny w momencie, gdy nie było mu to do niczego potrzebne. Cieszył się, że ma możliwości, których wcześniej nie miał, ale mówił, że on już nie uwierzy w te zachwyty. Jego życie nie było pasmem sukcesów, było wielkim dramatem, który do końca dźwigał i dlatego na końcu zrobił gest, który mieliśmy mu za złe: postanowił wycofać się z zawodu. To był jego bunt”.

ks. Marek Lis
Uniwersytet Opolski
Materiały promocyjne udostępnione przez TVP – Dekalog